• Wpisów:226
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:50
  • Licznik odwiedzin:10 517 / 3562 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

i jeszcze jedna
 

 
Od wczoraj po głowie chodzi mi ta piosenka:

I'll make it through the rainy days
I'll be the one who stands here longer than the rest
When my landscape changes, re-arranges
I'll be stronger than ive ever been
No more stillness, more sunlight
Everything's gonna be alright

I know that there's gonna be a change
Better find your way out of your fear
If you wanna come with me
Then that's the way it's gonna be

Chorus:

I'm all alone and finally
I'm getting stronger
You've come to see
Just what I can be
I'm getting stronger

Sometimes I feel so down and out
Like emotion that's been captured in a maze
I had my ups and downs
Trials and tribulations
I overcome it day by day
Feeling good and almost powerful
A new me, that's what I'm looking for

I know that there's gonna be a change
Better find your way out of your fear
If you wanna come with me
Then that's the way it's gonna be

Repeat chorus

I didn't know what I had to do
I just knew I was alone
People around me
But they didn't care
So I searched into my soul
I'm not the type of girl
That will let them see her cry
It's not my style, I get by
See I'm gonna do this for me

Repeat chorus ('Til end)


Taka jestem...taka chcę być...
 

 
Dzisiaj rano dopadła mnie Beata i tak mi chodzi cały czas po głowie to wrzucam Lubię do Beaty od czasu do czasu wracać, chociaż mam mieszanie uczucia co do niej...a szczególnie jej estradowych kreacji
http://teledyski.onet.pl/10172,854453,teledyski.html
 

 
Było świetnie, super wieczór. Fajnie tak posiedzieć w babskim towarzystwie
 

 
Jeszcze jeden kawałek mi się przypomniał http://pl.
...sugestywny...o tak, "lately, what's on my mind is making love to you baby..."
 

 
Odmieniona... Wczoraj byłam totalnie wymęczona po pracy ale fryzjer był umówiony,szofer też (dzięki dla mojego cierpliwego przyjaciela ) więc trzeba było jechać...i nie żałuję. Mój towarzysz stwierdził, że kobiety mają przerąbane z koniecznością wydawania na siebie znacznych ilości gotówki w celu posiadania powalającego wyglądu. Jednoznacznie stwierdzam, że ma rację i że w ogóle ostatnio na siebie za dużo wydaję...próżność

http://pl.
 

 
Jakiś tasiemiec dzisiaj we mnie wstąpił, ciągle coś jem. Standardowe śniadanie, w przeciągu 8 godzin pracy poszło prawie kilo winogron, potem na słodko do kawy, obiad, szyja z indyka z zupy do przysmaczenia, teraz znowu na słodko a gdzie tam kolacja... Czyste obżarstwo trzeba przyznać...
 

 
Tak czytam różne opinie ludzi na temat rzeczonego festiwalu i widzę, że Shannon nie wszystkim przypadł do gustu. Fakt - ze znajomymi stwierdziliśmy, że wokalista ewidentnie minął się z powołaniem i powinien być wokalistą grupy rockowej albo nawet metalowej...ale nam jak najbardziej to się podobało, chociaż przyznaję - od klimatów celtyckich odbiegali.
Co mnie się jeszcze spodobało - że nie trzeba być chudą szprychą, żeby się świetnie ruszać i wypada pochwalić konferansjera. Facet prowadził z dużą dozą niezanudzającego humoru. Jak gdzieś przeczytałam "gość potrafiłby sprzedać pudełko po zapałkach w cenie dobrej klasy BMW"
Dla jakiegokolwiek wyobrażenia wrzucam parę fotek...wybaczcie nie zawsze dobrą jakość.
 

 
Poniedziałek...festiwal muzyki celtyckiej był świetny. Kij, że do teraz szumi mi w uszach, że się niewygodnie stało a wieczory były koszmarnie zimne a...za to muzyka super (w szczególności Shannon. Beltaine i Mabon także miło było posłuchać), tańce też, wyborna pajda ze smalcem i ogórkiem, nawet piwo pewnej marki, chociaż nie wyborne to mogło być.
No i nie wolno mi zapomnieć o doborowym towarzystwie, przy którym dane mi było tego wszystkiego doświadczać Dzięki wielkie panowie...i panie
 

 
Taaa...też namawiam moje wewnętrzne "fuj", że jednak trzeba coś zrobić. A zatem dało się przekonać do zrobienia zakupów, upieczenia kurczaka, podlania kwiatów, pościerania kurzy i wizyty na strychu...ale do odkurzania, prasowania i wyczesania psa normalnie bunt bezczelny zrobiło
Lenistwo totalne...poniżej cudny obrazek zapożyczony stąd http://blackeri.deviantart.com/gallery/
 

 
I weekend proszę państwa.
Dziś pogoda niezbyt cudowna...ale jutro. Jako, że ostatni weekend wakacji (chociaż ja jako młodzież nieszkolna już tego tak nie odczuwam)to trzeba gdzieś wybyć. Będzie festiwal muzyki celtyckiej zatem.
Ale chwilowo chillout będzie. Miłego słuchania...i całowania
http://video.google.pl/videoplay?docid=-4008667945235576102&;ei=sA1JSvKhFcPB-Ab1xOD9Bg&q=bliss+kissing&client=firefox-a
 

 
W radiu Brodka...i znowu jakiś melancholiczny nastrój mnie nawiedził...
 

 
...przez zaciśnięte zęby słyszę wcale nieźle, całuj się we mnie, całuj się we mnie...

...ach bosko było...mimo deszczu, mimo zimna...kto był ten wie
I za rok też chcę
 

 
Aaaa...jeszcze Victoria
 

 
Jak to jest, że perspektywa spędzenia weekendu w domu działa na człowieka tak dobijająco?
Znajomi świetnie się bawią, znajomi są w świetnych związkach, inni mają to czy tamto...czysta zazdrość przeze mnie przemawia...Zamiast chrzanić farmazony lepiej wziąć się za siebie i przestać MARUDZIĆ

No, to miłego weekendu Wam życzę
 

 
Ostatnio często chodzi za mną taka piosenka "Chcę Ci dać trochę wiary w cud" wykonywana przez Krzysztofa Kilijańskiego (remake "Kołysanki dla misiaków" Martyny Jakubowicz)

W tym pokoju bardzo cicho dziś
Po trzech dniach nareszcie śpisz
Gdzieś za drzwiami został ból
Całych siebie chcemy dać
Kilku ludzi dobrze nas zna
Tylko czasem słabnie nam puls

Już dobrze, dobrze już...

Może trzeba upaść na twarz
Swoje rzeczy ubogiemu dać
I zacząć malować bez farb
Przeklinamy dzień za dniem
Śpisz, bo życie nie jest snem
Taki ciężar tylko zgina ci kark

Już dobrze, dobrze już...

W kącie siedzi Anioł Stróż
Strzeże naszych ciał i dusz
Za godzinę muszę wyjść
Przyjdź po bliskość moich ust
Chcę Ci dać trochę wiary w cud
Póki możesz moje wino pij

Już dobrze, dobrze już...


Tęsknię za Nim...głupia ja...
 

 
Pokażę Wam moją Victorię
I oprócz tego dwie Jej grafiki...dziewczyna (moim zdaniem) ma niesamowity talent. Każdy obraz pełen głębi, tajemnicy, smutku, uczucia...
 

 
Znalezione tutaj: http://przechowalnia.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?17,1

Posłanie do Nadwrażliwych

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych,
zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi,
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego co być powinno,
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane, ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk,
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was),
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować,
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat,
za waszą Boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę,
za niezwykłość i samotność waszych dróg,
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Coś w tym jest...Wiersz autorstwa psychologa, Kazimierza Dąbrowskiego (podobnież)
 

 
Żeby się zająć wykopałam z szafy kawałek bibuły karbowanej i zrobiłam sobie różyczkę. Oczywiście miałam za mało bibuły i wycięłam płatki nie w tą stronę co trzeba (karby powinny iść wzdłuż płatka a nie tak jak u mnie - w poprzek)ale to nic, i tak mi się podoba.
Pomysł zaczerpnięty stąd: http://www.cafeart.pl/20061202177/misz-masz/dekoracje/roza_z_bibuly.html
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Mam w swoim otoczeniu pewną grupę ludzi, którą śmiem nazywać swymi przyjaciółmi. Chociaż było w moim życiu już parę zawirowań to teraz mam silniejsze wrażenie, że po prostu są i przejmują się kiedy jest mi źle. Strasznie przyjemna świadomość...I jakoś tak dziwnie jak zwykle z bolesnych życiowych doświadczeń wynika coś pozytywnego
 

 
Dziś smutek w sercu i pomieszanie myśli w głowie. Słucham jubileuszowej płyty Martyny Jakubowicz...i staram się nie myśleć.