• Wpisów:226
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:50
  • Licznik odwiedzin:10 515 / 3562 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Był sobie razu pewnego pan, co się zwał Stieg Larsson. Ów zacny Szwed pomyślał sobie, że ciekawie byłoby stworzyć pewną historię i przelać ją na papier - tak powstała trylogia Millennium o podtytułach - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem" i " Zamek z piasku, który runął". Razu innego ktoś pomyslał, że jeszcze lepiej byłoby, talent pana Larssona wykorzystać a przeżycia książkowej Lisbeth Salander - researcherki i hakerki o niesamowitej osobowości i Mikaela Blomkvista- dziennikarza, który bez wahania wyciąga wszelkie brudy osób przy władzy na światło dzienne - ukazać na kinowym ekranie. Jak pomyślał tak zrobił i powstały trzy filmy, z czego w Polsce niestety mogliśmy zobaczyć pierwszy a resztę wydano na DVD.
Kiedy pierwszy raz gdzieś usłyszałam o tych filmach i achach i ochach na ich temat myślałam, że to przereklamowane. Ale kiedy obejżałam pierwszy film nie mogłam doczekać się kiedy zobaczę następne. Rola Lisbeth genialnie wręcz odegrana przez Noomi Rapace i równie na poziomie Michael Nyqwist jako dziennikarz Mikael Blomkvist - ogladałam ich z oczmi wielkimi jak spodki, przysłuchując się kolejnym dialogom w bardzo lubianym przeze mnie szwedzkim języku. Pierwsze co zrobiłam po zobaczeniu wszystkich trzech części to zamówienie pierwszego tomu powieści, żeby porównać film z oryginałem. A jeśli film był świetny to książka mam nadzieję będzie jeszcze lepsza. Zatem wszyscy ci, którzy lubią kryminały, pełne zaskakujących wątków i momentów trzymających w napięciu i po prostu lubiących pooglądać dobrą grę aktorską - polecam W niedalekiej przyszłości ma powstać remake filmu w wersji amerykańskiej, gdzie Blomkvista ma grać Daniel Craig czyli obecny James Bond a w rolę Lisbeth ma wcielić się Rooney Mara, którą niektórzy może kojarzą z roli Ericy w filmie o Facebooku - The social network. Szczerze powiedziawszy to mam mieszane uczucia do takich przeróbek ale z ciekawości zobaczę, co to amerykanie wymyślą.
 

 
Szukam alternatywy dla mojego oliwkowego masła do ciała Isana z Rossmanna...i jestem w szoku. Oglądałam Bielendę (te "niby" naturalne kosmetyki), Ziaję, AA, Farmonę, Neutrogenę, Avon, Oriflame i parę innych i wszystko było naładowane silikonem, ropopochodnymi zapychaczami w stylu paraffinum liquidum, alkoholem i parabenami. Dziewczyny - czytajcie skład i bądźcie świadome co sobie aplikujecie na skórę.
 

 
....umarłam http://www.joemonster.org/art/15001/Dziwna_panna_mloda
Facet w typowych pozach w jakie ustawia się panny młode. W tym wydaniu wydają się (te pozy) durno-tandetne.
 

 
Dzisiaj będzie kosmetycznie. Jako, że jestem fanką różnych pomadek ochronnych, nawilżających czy też takich, które nadają bardzo delikatne, wręcz transparentne kolory z delikatnym połyskiem bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania tropikalnego lipsmackera o smaku cukieków Skittles Mango Tangelo. Wszystko to dzięki przesympatycznej Adzie z YouTuba (polecam jej kanał wszystkim dziewczynom interesującym się kosmetykami, makijażem, pielęgnacją włosów http://www.youtube.com/user/carterfold).
Co do lipsmackera - polecam - pięknie pachnie, ma świetny słodki smak, mimo intensywnie pomarańczowego koloru balsam nadaje właściwie tylko bardzo ładny połysk, żadnego mocnego żarówiastego koloru. Nie jest może jakiś strasznie nawilżający i trzeba go co jakiś czas ponownie aplikować ale przez ten zapach i smak i tak bez przerwy sama wyciągam go z kosmetyczki Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem odsyłam do strony http://www.lipsmacker.pl/ - znajdziecie tam mnóstwo innych balsamów, błyszczyków w formie sztyftu, słoiczka, tubki czy pojemniczka z pędzelkiem o przeróżnych zapachach i właściwościach. W ofercie są także kosmetyki do makijażu oczu, twarzy, demakijażu. Do wyboru - do koloru
 

 
Coś mnie trafia ostatnimi czasy, kiedy kolejny raz widzę, że ktoś nie wie jak poprawnie użyć słowa "bynajmniej" i uparcie myli je ze słowem "przynajmniej". Otóż moi drodzy poczytajmy sobie definicje, kiedy nie jesteśmy pewni co jakie słowo oznacza. Proszę bardzo:

- bynajmniej - wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)
np. Głos miał donośny, ale bynajmniej nie przykry.
Z miłością bynajmniej się nie taił.

- przynajmniej - partykuła wyznaczająca minimalny, możliwy do zaakceptowania przez mówiącego zakres czegoś, np. Wypij przynajmniej mleko., lub komunikująca, że ilość lub miara czegoś jest nie mniejsza od wymienionej i że może być większa, np. Wyjechała przynajmniej na rok.
 

 
sesji zaliczeniowo-egzaminacyjnej. I to bez kampanii wrześniowej se se se se Jeszcze jutro zdobyć jeden wpis i fru do dziekanatu. O dzięki dobre duszki, moce itp. itd. za to pozytywne zakończenie. Wszystkim, którzy jeszcze walczą, życzę powodzenia a potem pięknych, energetyzujących i dających wypoczynek wakacji
 

 
Ło matko i córko...Czy to normalne, że sesja na studiach zaocznych taaaak straaasznie się ciągnieee? Za tydzień o tej porze będę po ostatnim egzaminie...ufff...
 

 
Pora roku całkiem nie ta ale jakoś tak mi wpadł na myśl ten kawałek, więc się dzielę
 

 
Jeszcze jedno słuchadło...
 

 
Ciary mnie przeszły jak tego wykonania wysłuchałam.
 

 
Super blog - http://student-gotuje.blogspot.com/
Łącznie z znanaczniami w stylu "do tego trzeba rozbełtać jajko i niestety brudzimy dodatkowy kubek i widelec" . Bardzo sympatyczne a potrawy wydają się bardzo jadalne
 

 
Pół dnia dziś za mną chodziło...
 

 
Poszłam w ten weekend na uczelnię z pewnym zamiarem zdobycia jednego zaliczenia...zdobyłam trzy zaliczenia i tym sposobem osiągnęłam półmetek sesyjny.
Trzynasty to był bardzo dobry dzień
A dziś nie czeka mnie nic innego jak notatek drążenia część kolejna
 

 
Wchodzimy, wybieramy pieska, klikamy codziennie i przez to dostarczamy mu papu. Ja Wybrałam Emi z warszawskiego Palucha (http://warszawa.szerlok.pl/oferta/emi-z-warszawskiego-palucha-ID272v.html). Ma takie smutne oczy...
 

 
...a żeby mi się chciało tak bardzo jak mi się nie chce...Taaak, już nie mogę się doczekać dzisiejszego posiedzenia z książką do prawa europejskiego.
Swoją drogą to dziwne, że nauka na sesję tak odpycha człowieka. Nawet jeśli się trafiają zagadnienia, które nie sprawiają mi problemu a nawet są interesujące, to myśl o konieczności przesiedzenia paru godzin z notatkami i książkami powoduje, że wyczyszczenie kafelek w łazience, pościeranie kurzu z mebli, reperacje krawieckie czy inne bzdety okazują się być konieczne do życia i nie mogą być odkładane.
Pozdrowienia dla wszystkich "uczących się"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zamykamy oczy i wsłuchujemy się...
 

 
a tu znowu deszcz i burza za oknem a moje kaloszki zostały w domu, no bo po co ubierać, skoro słońce rano w okna zaglądało. Oj naiwna ja...
Tak poza tym pogoda ostatnich dni wpływa na mnie wręcz depresyjnie i dlatego łaknę jakiejś zmiany. Kino było - podziałało chwilę, książka - coś nie bardzo pomogło, muzyka - wzbudziła euforię przedwczoraj, wczoraj niestety mniej. Plan - więcej muzyki, zapodać jakieś dobre jedzonko, zrobić coś dla siebie (może jakiś drobny zakup...albo nie, będę hardkorem - strzele se tatuaż ). Ponad wszystko przydałaby się chociaż chwilowa zmiana otoczenia. Już niedługo, sesja się skończy, może niebo się już wypłacze dokumentnie i uda się odwiedzić góry...
 

libra
 
perleperle
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

libra
 
perleperle
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Coś wesołego na te mokre czasy